W
ciemnym pomieszczeniu znajdowało się dwoje ludzi. Mogłoby się
wydawać, że porozumiewają się za pomocą oczu, które
ciągle się w siebie wpatrują, że ich wszystkie gesty są oznaką
jakiegoś uwielbienia, ale nie. Tak nie było.
Mężczyzna
o włosach czystej marchewki i ona, kobieta o włosach ciemnego
nieba. Oboje patrzący sobie w oczy, jakby chcieli odczytać co
drugie myśli. No, ale niektórzy tak mogą. Pain, bo tak się
nazywał owy osobnik płci męskiej, mógł czytać w myślach.
I w tej chwili był z tego dumny.
-Konan.
Czy ty śmiesz kłamać ? Mi ? Znam każdą twoją myśl. Więc teraz
grzecznie odpowiedz na moje pytanie. -spojrzał na granatowooką i
uśmiechnął się iście brutalnie. -Czy wiesz gdzie znajdę
kapłanki ?
-Nie.
-odparła. Jej usta, słowa, które wypowiedziała, były tylko
brudnym kłamstwem. Przecież to oczywiste, że wiedziała gdzie się
znajdują, ale przecież po co miała mu pomagać? Jaką miałaby z
tego korzyść ?
-Stracę
zaraz nerwy i ci coś zrobię dziewczyno, obiecuję ci to. -warknął
dosyć głośno, aby zrozumiała, że on nie żartuje.
-Po
co ci one są w ogóle potrzebne ? -mruknęła cicho
przygryzając dolną wargę.
-Wszystkiego
się dowiesz, ale teraz powiedz do cholery gdzie one są ! -ostatnie
słowa niemal wykrzyczał, sprawiając że na ciele dziewczyny
pojawiły się zimne dreszcze.
-Pain
! Przecież to legenda. Skąd pewność, że je znajdziemy ?
-burknęła, wzmacniając wściekłość u mężczyzny z oczami
Rinnegan, jednej z trzech najpotężniejszych wzrokowych technik.
-Po
pierwsze masz mi mówić Liderze ! a po drugie mów w
końcu gdzie je znajdę! -krzyknął uderzając pięścią o blat
drewnianego biurka, które na wskutek takiej siły przełamało
się na pół. Konan cofnęła się, można powiedzieć, że
prawie zetknęła się z ścianą.
-Jakiś
handlarz mówił, że widział jedną nad źródłem
śmierci, ale zaraz zemdlał. Inni zaś twierdzą, że kapłanki
można znaleźć w lesie śmierci. -powiedziała wystraszona unikając
wzroku marchewkowowłosego.
-Wyjdź.
-mruknął. Dziewczyna wybiegła, zostawiając lidera samego.
Mężczyzna spojrzał na jakieś dokumenty i po chwili ciszy,
krzyknął.
-Kisame,
Itachi !
<>>><<<>
Cała
wioska, ona płonęła. Ludzie krzyczeli. Nie panowali nad sobą.
Bali się o swoje życie. Strach przed śmiercią ich omamił. Biegli
w stronę lasu, a po chwili upadali jęcząc z bólu.
Postać
w czarnej pelerynie wybijała wszystkich. Unosiła swoją lśniącą
katanę, a po chwili ją opuszczała, zadając śmiertelny cios
kobietom i mężczyznom. Nie patrzyła na to ile ofiara miała lat,
mogło to być dziecko, ale ją to nie interesowało. Liczyła się
chęć zemsty.
Pewna
czarnowłosa dziewczyna obudziła się cała zalana potem. Przetarła
czoło i otworzyła powieki, ukazując czarne oczy. Znowu śnił się
jej ten sen. Nie żeby się bała, przecież sny ukazywały jej całe
życie. Wszystko co zrobiła, wszystko co jej się śniło, to było
prawdą.
Spojrzała
na biały sufit i uśmiechnęła się ironicznie. Tak. Pamiętała
wszystko co się stało tamtej nocy. Księżyc był w kształcie
rogala, a niebo przykryła czerwień. Krzyki, ogień czy też płacz,
to wszystko widziała. Nie robiło to na niej żadnego wrażenie.
Pamiętała, że jedyne co było w jej myśli, to chęć zemsty...
Z
wielkim ociągnięciem wstała i poszła w stronę łazienki.
Spojrzała w wielkie lustro i westchnęła. Wyglądała tak jak
zwykle. Czarne długie włosy, ciemne oczy i blade, ale za to bardzo
zgrabne ciało, średniej wielkości piersi i to co lubiła
najbardziej, na jej ramieniu znajdował się tatuaż. Biała czaszka
otoczona jakimś zielonym dymem. Miała już to od urodzenia.[..]
-Zabijmy
ją ! Po co ona jest nam w ogóle potrzebna ? -dziewczyna
schowała się za jeden z posągów i podsłuchiwała dalej.
-Kimiko,
posłuchaj. Uważa, że to my jesteśmy jej rodzicami i mamy
przewagę. W razie co zlituje się nad nami, a my odbierzemy jej moc,
albo co najlepsze zrobimy tak, że będzie nam posłuszna, będzie
naszą bronią. Będziemy najsilniejszą wioską na całym świecie.
! -czarnowłosy mężczyzna prawie wykrzyczał ostatnie słowa. Czy
oni byli aż tacy głupi ? Czy oni myśleli, że się nie domyśliła
? Przecież to było oczywiste. Jej moc była inna, potężniejsza,
ale nie spodziewała się, że usłyszy takie słowa. Broń ?
Mam
być po ich stronie, przecież to jakaś kpina. -pomyślała.
Po
co teraz ma być posłuszna ? Planowała ucieczkę w późniejszym
terminie, ale nie. Ucieczka w tym momencie jest jedynym rozwiązaniem.
Fajnie się zaczyna , jak znajdę czas to będę czytać , zaobserwuje ;P
OdpowiedzUsuńświetny masz nagłówek ;)
OdpowiedzUsuńwgl fajnie tu , tylko rozjaśnij troszeczkę czcionkę bo słabo widać ;d
ewaa-farnaa-ef.blogspot.com
tajemniczo .. i mrraśnie . ;D ♥
OdpowiedzUsuńpisz daleej Mychaa . :D
Nie bój się. xd Będę pisać Mikii..♥ : *
UsuńOj*_* Widzę tu potencjał i talent^^ Ten tajemniczy tatuaż i rozmowa jaj "rodziny"...hmm wspaniale zaczęłaś. Od razu potrafisz zainteresować^^
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Ps. Powiadom mnie, gdy dodasz coś nowego^^
http://wrota-do-swiata.blogspot.com/
Super *.*
OdpowiedzUsuń